sobota, 26 stycznia 2013

Szydełkowy baranek

Powrót do korzeni?! 
Pierwszy raz chyba mi się zdarzyło żebym nie pamiętała wzoru jak coś kiedyś robiłam. 
Musiałam odkopać stare fotki żeby sobie przypomnieć jak wyglądał pojedynczy element wzoru.
A co to powstaje?
Chyba łatwo się domyśleć.
Tym jednak razem będzie w kolorze ecru, od co, taka mała odmiana ... na zamówienie.
Mozolna to dłubaninia, ledwie się zacznie jakiś element to już się okazuje że trzeba go zakończyć i chować koniec nitki. Szydełkując cośkolwiek z drobnych elementów nachodzi mnie mała refleksja z podziwem dla tych którzy mają odwagę szydełkować koniakowskim stylem.
Szacun!

9 komentarzy:

  1. ileż razy się do niego zabierałam?! Piękny będzie :0)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę doczekać się efektu końcowego.Zapowiada się ciekawie, jak wszystkie Twoje prace. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację praca z małymi łączonymi elementami jest żmudna ale efekty są piękne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też podziwiam koniakowskie koronczarki za ich cierpliwość:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam stare dobre czasy ,
    była to fajna, dobra zabawa w cosia.
    Baranka mam do dzisiaj.
    Kawusiu byłaś wspaniałą nauczycielką.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare dobre czasy!
      a propos, Talencik jeszcze istnieje?

      Usuń
  6. Oczywiście ,istnieje.
    Czemu nie zaglądasz do Talencika??

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Też milo wspominam nasze wspólne prace. Baranka mam. Nada cieszy oczy.

      Usuń