O czym to ja miałam chęć dziś napisać? Oj, na pewno nie o frywolitkach.
Jeszcze w starym roku wymyśliłam sobie przednoworoczne postanowienie. Brzmiało ono tak, iż kupuję na zmianę z jedną taką Sierotką Burdę i z każdego numeru szyjemy, każda sobie osobno, coś do ubrania. Nie ma zmiłuj, każdy numer miał być zaliczony. Od listopada nie będę wyliczać ileż to magazynów tego pisma się ukazało, a tu ani żadnego nie kupiłam (nie wspominając o mojej Sierotce) ani nic nie uszyłam. Tak oto umarło moje Wyzwanie - umarło jeszcze przed narodzinami. Co nie znaczy, że o nim nie myślałam intensywnie... no dobra - czasami.
Między tymi intensywnościami znalazłam stronę
papavero. Przekopałam wszystkie wykroje, co ciekawsze zapisałam na dysku w celu uszycia. No i się zaczęło....
Szyć umiem (chyba), konstrukcji się uczyłam, w sumie mogła bym sama sobie taki szablonik machnąć, ale ... no wiecie, leniwa czasem jestem. Czy nie łatwiej i szybciej z gotowca skorzystać. Przy okazji czytając jeden z artykułów
Papavero o starannym prasowaniu i dbaniu o to co się szyje i nie odkłada byle gdzie, postanowiłam się do rad zastosować. Po wykrojeniu już wszystkiego z materiału, przyszła kolej na flizelinę i prasowanie. Wszystkie części porozkładanie starannie na stole, a co, przecież się staram! Gdy to nagle słyszę dzwonek do drzwi. Masz ci los, nieproszeni goście nigdy nie wiedzą kiedy przyjść. Nie było mnie raptem 2 minuty i co widzę po powrocie? W najważniejszej, a za razem największej części z całej spódniczki, widzę wielką dziurę!!! Obok tego dzieła siedzi z nożyczkami Michaś. Na mój widok synek uśmiechnął się od ucha do ucha i mówi: ja!
No fajnie. Było nie zostawiać nożyczek na stole!!!
Na szczęście nadmiar tkaniny jeszcze gdzieś leżał.
Spódniczka fajna, ale... nie dla mnie :(
Jednak będę musiała przeprosić moje lenistwo i zrobić sobie taki szablon na jaki nie będę kaprysić.
Temu szablonowi nic nie dolega, po prostu mi jest potrzebny ciut inny fason spódniczki, a nadmiar nie pociętego materiału przez Michasia jeszcze leży.
Na
papavero nie jednokrotnie jeszcze wrócę!!!