sobota, 10 maja 2014

Manula Kalicka „Szczęście za progiem” Wydanie II, poprawione

           Plotka głosi, że jeśli chcemy osiągnąć w życiu sukces to pierwszy milion należy ukraść, a do celu iść po trupach.

Małgosia ma już dość życia bez perspektyw w małej zapomnianej wsi. Obserwując walczącą o życie muchę w kałuży piwa, dociera do niej, że jeśli nie zmieni czegoś w swojej egzystencji przepadnie na zawsze. Chce być kowalem własnego losu, napisać samodzielnie swój życiorys. Jedyną osobą, która rozumie Gosię jest jej babcia. Staruszka pożycza wnuczce małą sumę pieniędzy na podróż. Dwudziestolatka stawia sobie odważny cel. Jedzie do Warszawy by tam znaleźć mieszkanie i prace. Wie, że do domu już nigdy nie wróci, no chyba, że na krótkie odwiedziny. Zaraz po dotarciu do metropolii wynajmuje w obskurnej dzielnicy pokój, dzięki czemu nie musi nocować na dworcu. Przez kolejne dni nieustannie poszukuje w pracy. Niestety nie jest to łatwa sprawa. Brak umiejętności obsługi komputera, porozumiewania się w jakimkolwiek języku obcym czy też profesjonalnie napisane CV sprawia, iż Małgosia jest nieustannie wyśmiewana przez potencjalnych pracodawców. Kiedy zatem sąsiad Remek sugeruje jej pracę, jako tancerka topless, nie waha się.

            Dziewczyna żyje bardzo oszczędnie, liczy każdy grosz. Pewnej nocy, kiedy wraca z pracy do domu na jej drodze leży pijany mężczyzna. Gdy zamierzała go ominąć, dostrzegła wystający z płaszcza portfel, powtarzając sobie w duchu babcine ulubione powiedzonko: „nie złapiesz myszy w rękawiczkach” ukradła własność pijaczka i ucieka.  Przypadkowo zdobyte pieniądze postanawia zainwestować w kurs komputerowy, bo przecież wiecznie nie ma zamiaru kręcić tyłkiem przy rurze. Instruktorem kursu jest student informatyki Marek, któremu Małgosia wpada w oko. Dziewczyna szybko odkrywa dodatkowe zalety Mareczka, dzięki niemu uczy się języka angielskiego. Tylko czy motywy działania w tym przypadku są szczere?

            W życiu Małgosi parokrotnie zadziałało „prawo przyciągania”. Cóż to takiego? Jeśli o czymś intensywnie myślisz, to w końcu, to dostajesz. I za sprawą właśnie takiego przyciągania Małgosi udaje się wynająć inny pokój w dużo lepszej dzielnicy, w kawiarni otrzymuje od fotografa ofertę pracy jako modelka, poznaje nieprzyzwoicie bogatego Marcela, ale nie, nie myślcie, że nagle spadł jej królewicz z nieba. Tak łatwo to jednak w życiu nie jest. Marcel ma swój chytry plan odnośnie Małgosi, który nie spodobałby się żadnej kobiecie, a jaki? No cóż, zapraszam do lektury.

            Manuli Kalickiej udało się wykreować świetne postaci, z niezwykle mocnymi charakterami. Mnie osobiście najbardziej zaciekawiła bohaterka drugoplanowa – pani Irena, od której Małgosia wynajmuje mieszkanie. Jej tajemniczość, a jednocześnie akceptacja jest dla mnie urzekająca.

Książka może być inspiracją jak odważnie stawiać sobie życiowe cele i uparcie do nich dążyć. Co najciekawsze można polemizować jak zakończy się historia Małgosi. Odpowiedź uzależniona jest od tego czy dokładnie czytało się książkę i jak określiło motywy działania głównej bohaterki. W życiu każdego człowieka może być czas, w którym jest naprawdę źle, ale każdy z nas ma wybór jak w danej sytuacji się zachowamy, czy w ogóle odważymy się coś zrobić/zmienić, czy jednak powiemy „nie” i będziemy dalej siedzieć na stołku i biadolić nad swym losem. Jeśli nie obce są ci zagadnienia z dziedziny „rozwoju osobistego” z czystym sumieniem polecam ci tę książkę, jako małą odskocznie by mieć motywację do walki o własny życiorys.

Za udostępnienie książki dziękuje wydawnictwu Szara Godzina


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz